Category: Opowiadania xxx

Miasteczko na P

Hmmm… dwie godziny temu miałam zamiar zamknąć komp, dopakować się i ruszyć na dworzec, a teraz mój umysł pracuje ze zdwojoną prędkością, kombinując, co jeszcze trzeba zrobić, kupić, załatwić… Wybiegam z domu na przystanek, na szczęście autobus zaraz nadjeżdża. Teraz szybki kurs po Tesco – coś na śniadanie, coś do podróży, oooo… co ja widzę… pończoszki :))) (więcej…)

Inspekcja w terenie

Inspekcja w terenie

Dochodzi 23-cia. Wracamy z Rynku po póŸnym obiedzie, pod¹¿aj¹c tras¹
znan¹ ju¿ na pamiêæ nawet Tobie, choæ spotkaliœmy siê zaledwie kilka
razy. Nie widzieliœmy siê od bardzo dawna i tak wiele mamy sobie do
powiedzenia. Mimo to rozmowa toczy siê leniwie i pozornie bez
wiêkszych emocji. Nasz¹ têsknotê znacznie trafniej wyra¿aj¹ czu³e
gesty, znacz¹ce spojrzenia i zapadaj¹ce raz po raz milczenie, pe³ne
napiêcia i oczekiwania na to, co stanie siê ju¿ za kilka chwil.
Dochodzimy do nadbrze¿a Odry, w myœlach widzimy ju¿ cel naszej
wêdrówki, w rzeczywistoœci ukryty za bry³¹ koœcio³a. Jeszcze kilka
minut i bêdziemy na miejscu. Tak mi siê przynamniej wydaje. Jednak
okazuje siê, ¿e siê myli³am – nagle bowiem chwytasz mnie za rêkê i
prowadzisz w kierunku mostka, rozpiêtego nad boczn¹ odnog¹ rzeki.
– Nie idziemy do hotelu? – pytam zdziwiona
– Idziemy, ale jeszcze nie teraz – odpowiadasz najbardziej zmys³owym
ze swoich basów. Ten g³os wprawia mnie w mi³e dr¿enie…
Popychasz mnie lekko w stronê balustrady, cofam siê w rytmie Twoich
kroków, a¿ dotykam plecami ch³odnego kamienia. Dziesi¹tki ciemnych
szklanych oczu na œcianie nobliwego Muzeum Narodowego spogl¹daj¹ z
wysoka na dwójkê nie bacz¹cych na nic bezwstydników.
Twoje poca³unki spadaj¹ na moje usta z si³¹ i intensywnoœci¹, której
siê nie spodziewa³am. Oddajê je zrazu niesmia³o, ale po chwili
przestajê zauwa¿aæ nocnych spacerowiczów i rewan¿ujê Ci siê równie
zach³annie. Dla mnie ta noc mog³aby tak trwaæ do rana… Ale odrywasz
swe wargi od moich i mruczysz mi do ucha: Pamiêta³aœ, o co Ciê
prosi³em?
– Tak – odpowiadam szeptem, potwierdzaj¹c to kiwniêciem g³owy. Wtedy
³apiesz mnie obur¹cz w pasie i niby piórko unosisz, sadzaj¹c na
zwieñczeniu balustrady.
– Rozchyl nogi, chcê sprawdziæ jak smakujesz.
Poni¿ej talii, pod ¿akietem i sukienk¹, mam tylko poñczochy, które tak
lubisz.
Opieram d³onie na krawêdzi murku za sob¹, odchylaj¹c siê lekko do
ty³u, a Ty umieszczasz siê miêdzy moimi kolanami. Unosisz d³oñmi
przeszkadzaj¹ce fa³dy sukienki, a po chwili jedna z nich wêdruje tam,
gdzie jest ju¿ wilgotno i gor¹co… Doceniam zalety Twojego
prochowca – wczeœniej ledwo powstrzyma³am siê przed komentarzem, ¿e
wygladasz w nim jak „prawdziwy” zboczeniec. Teraz jego po³y dyskretnie
os³aniaj¹ pole mi³osnych manewrów. Kiedy dotykasz moich warg, wzdycham
przeci¹gle. Twoje palce zag³êbiaj¹ siê we mnie powoli, ale
nieub³aganie… jeden, drugi, trzeci… Wstrz¹sa mn¹ pierwszy dreszcz.
Nagle s³ychaæ ogromny huk. Lêk i niepewnoœæ po chwili przeradzaj¹ siê
w radosne zdumienie – kilkaset metrów dalej w³aœnie zaczyna siê pokaz
sztucznych ogni. K¹tem oka zerkam na fajerwerki, czuj¹c jednoczeœnie,
jak Twoja d³oñ wyprawia dzikie harce. Jeœli ktokolwiek by³ ciekaw
naszych sekscesów, to teraz poch³oniêty jest podniebnym widowiskiem.
RozluŸniam siê ca³kowicie – to w koñcu nasz pierwszy taki wybryk – i
poddajê roszkosznemu dyktatowi. Jak zawsze, szybko odnajdujemy wspólny
rytm.
– Uwielbiam jak mnie pieprzysz – prostujê siê i przekrzykujê huk,
obejmuj¹c Ciê za szyjê.
– Ja te¿ to uwielbiam – odpowiadasz i wtulamy siê w siebie, oboje
rozgrzani pieszczotami. Niebo nad nami wybucha biel¹, czerwieni¹ i
b³êkitem, a ja eksplodujê, wpijaj¹c siê kurczowo w Twoje ramiona, gdy
posuwasz mnie szybkimi, gwa³townymi ruchami.
– Nie przestawaj – proszê, gdy koñczy siê pierwsza fala orgazmu. Wokó³
nas zapada cisza. (więcej…)

Grzeszni pielgrzymi

Zanim przejdê do tekstu w³aœciwego, bêd¹cego
kontynuacj¹ „Inspekcji w terenie”, najpierw ma³a retrospekcja, bêd¹ca
krótkim, choæ niedok³adnym streszczeniem tej¿e czêœci pierwszej 😉

ON: lepiej nie zak³adaj majtek…
ONA: a poñczoszki mogê? (więcej…)

Wyrok w zawieszeniu

Wieczór jest pogodny i doœæ ciep³y – chyba jeden z ostatnich takich
tego lata. Pyzaty ksiê¿yc wêdruje powoli po niebie. Jeszcze godzina –
dwie, a zajrzy do okien i zacznie nas podgl¹daæ. Krz¹tam siê po
kuchni, czekaj¹c na Ciebie. Wreszcie s³yszê, jak przekrêcasz klucz w
zamku. Podbiegam i zarzucam Ci rêce na szyjê. Ca³ujesz mnie lekko i
odsuwasz delikatnie od siebie. Czekam cierpliwie, a¿ siê rozbierzesz.
Wiem, co mo¿e staæ siê ju¿ za chwilê i moje serce dr¿y w niepewnym
oczekiwaniu. Ale Ty zachowujesz siê, jakbyœ nie pamiêta³, po co
przyszed³eœ. Milczysz w zadumie. Wreszcie, ze spuszczon¹ g³ow¹ i ³zami
w oczach, mówiê:
– Ukarz mnie… Zas³u¿y³am na to.
– Naprawdê tego chcesz? Chyba ju¿ sobie wyjaœniliœmy…
– Jestem Twoja… Zrób ze mn¹ co chcesz…
– No dobra… Skoro masz tak¹ wielk¹ ochotê na to, ¿ebym Ciê ukara³,
to chodŸ tu, Gupia Cipo.
Ocieraj¹c ³zy wierzchem d³oni, podchodzê tak blisko, ¿e czujê ciep³o
Twego kochanego cia³a. Chwytasz mnie za przeguby i opuszczasz mi rêce,
odsuwaj¹c je od tu³owia tak, ¿e tworz¹ z nim k¹t ostry. Rozpinasz mi
bluzkê, zdejmujesz j¹ i rzucasz na stoj¹c¹ nieopodal, w pokoju,
wersalkê. Potem okr¹¿asz mnie i stajesz za moimi plecami. Rozpinasz
stanik i bardzo powoli zsuwasz rami¹czka, g³adz¹c przy tym skórê na
moich ramionach. Gdy opada na pod³ogê, ods³aniaj¹c piersi, przysuwasz
siê bli¿ej i wa¿ysz w d³oniach ciê¿kie pó³kule. Kciukami zataczasz
ko³a wokó³ aureoli, raz po raz delikatnie muskaj¹c brodawki, a¿
twardniej¹, spragnione Twego dotyku, tak jak reszta mego cia³a. Nagle
przerywasz i rzucasz zmienionym g³osem:
– Dalej rozbierasz siê sama. A potem na kolana! Wypnij siê do mnie
ca³¹ swoj¹ bezwstydn¹ nagoœci¹.
Zdejmujê klapki, d¿insy, majtki i klêkam przed Tob¹ na czworakach.
K¹tem oka widzê, jak klêkasz obok mnie. Na moj¹ pupê spadaj¹ klapsy –
po kilka na ka¿dy poœladek. Zagryzam wargi, by nie wydaæ z siebie
¿adnego dŸwiêku. Sama tego chcia³am. Tu¿ potem, gdy jeszcze czujê
piek¹ce pulsowanie skóry, obsypujesz poca³unkami miejsca, które przed
chwil¹ doœwiadczy³y niespodziewanego bólu. Jakby od niechcenia
zag³êbiasz siê jêzykiem miêdzy wypiête pó³kule, by zaraz potem siê
wycofaæ, zostawiaj¹c mnie z³aknion¹ dalszych pieszczot.
– Lepiej Ci, g³uptasie? – s³yszê Twój g³os zza siebie.
– Nie wiem. Chyba… – odpowiadam niepewnie.
– No to zaraz bêdzie Ci jeszcze lepiej… Twarz¹ na pod³ogê!
Zginam rêce w ³okciach i opieram policzek o tward¹ pod³ogê, przykryt¹
jedynie cienk¹ warstw¹ dywanowej wyk³adziny. Ta pozycja nie nale¿y do
najwygodniejszych. Ale to dopiero pocz¹tek. Rozpinasz spodnie i
opuszczasz je do kolan wraz z bielizn¹. Koszulê zdejmujesz przez
g³owê. Potem podci¹gasz mi rêce do góry i wykrêcasz je za plecami.
Tego siê nie spodziewa³am.
– Aua!
– Cicho, Zboczona Babo!
Lew¹ rêk¹ przytrzymujesz moje skrzy¿owane przeguby. Po chwili czujê
coœ twardego miêdzy poœladkami. Praw¹ rêk¹ nakierowujesz swego ptaka w
pobli¿e mojego gniazdka i powoli wsuwasz we mnie ca³¹ swoj¹ erekcjê.
Teraz chwytasz moje wykrêcone rêce obiema d³oñmi i poci¹gaj¹c je
niczym uzdê zaczynasz mnie uje¿d¿aæ.

G³os I: W momencie, kiedy Twoje rêce zostan¹ wykrêcone na plecy, a Ty
sama przyduszona do pod³o¿a, przestajesz mieæ mo¿liwoœæ zrobienia
czegokolwiek, poza odczuwaniem, jak siê w Tobie poruszam…
Ale tak dla wiêkszego efektu to ja Ci te rêce tak zwi¹¿ê, ¿eby
uje¿d¿aæ Ciê tylko jedn¹ rêk¹… Druga pos³u¿y do zajêcia siê Twoimi
rozko³ysanymi cyckami i ³echtaczk¹. Albo do zdobycia Twojego ty³ka
zanim Ci go zer¿nê…

G³os II: Wiesz co, w ostatnim akapicie tego fragmentu zmieni³bym „coœ
twardego” na bezpoœrednie okreœlenie, bo wydaje mi siê nieco
kuriozalne, ¿e w tym momencie nie wiesz co to jest.

….Lew¹ rêk¹ przytrzymujesz moje skrzy¿owane przeguby. Praw¹ siêgasz
do kieszeni spodni i wyci¹gasz z niej krótki, ciasno zwiniêty sznurek.
Rozprostowujesz go, trzaskaj¹c jak z bicza. Kulê siê ze strachu –
wiem, ¿e mog³am dostaæ nim w ty³ek. Ale dziœ pos³u¿y tylko do
skrêpowania mnie. Twoje ruchy s¹ szybkie i precyzyjne. Zawsze Ciê
podziwia³am za to opanowanie… Po chwili czujê znajomy, tak bardzo
upragniony kszta³t miêdzy poœladkami. Praw¹ rêk¹ nakierowujesz swego
ptaka w pobli¿e mojego gniazdka i powoli wsuwasz we mnie ca³¹ swoj¹
erekcjê. Lew¹ rêk¹ przytrzymujesz uprz¹¿. Poci¹gaj¹c za sznurek niczym
za uzdê zaczynasz mnie uje¿d¿aæ. Wra¿enia s¹ niesamowite. Nie
mogê siê ruszyæ, mogê tylko wzbieraæ rozkosz¹ i wydawaæ z siebie coraz
g³oœniejsze jêki. Palce Twojej prawej d³oni zataczaj¹ kó³ka coraz
bli¿sze wejœciu do mojego tylnego otworka. Nawil¿one œlin¹ wœlizguj¹
siê w moje wnêtrze. W tym momencie zaczynam krzyczeæ.
– Dobrze Ci, Pieprzona Dziwko ?
– Tak… r¿nij… mnie… jeszcze… – urywanym g³osem rzucam ledwo te
kilka s³ów, gdy dopada mnie d³ugi, przeci¹g³y spazm rozkoszy…
Uwielbiam to nasze s³owne BDSM.
Wysuwasz siê z mojej rozgrzanej, ociekaj¹cej sokami cipki i wpychasz
swój stercz¹cy kij w moje kakaowe oczko. Wbijasz siê we mnie po same
jaja, a¿ mi dech zapiera… Siêgasz rêk¹ daleko do przodu i ³apiesz
mnie za w³osy, zwi¹zane w kitkê. Owijasz je sobie wokó³ d³oni.
Poci¹gasz mnie gwa³townie w górê, tak, ¿e tu³ów unosi siê wysoko nad
ziemi¹, a g³owa odchyla siê mocno do ty³u. Znów krzyczê, tym razem
zaskoczona Twoj¹ brutalnoœci¹, ale zakrywasz mi usta druga d³oni¹.
– Milcz, Suko. Potem bêdziesz krzyczeæ.
Mimo woli przez g³owê przelatuj¹ mi jakieœ straszne myœli… Nie mogê
z³apaæ równowagi, bo panujesz nad moim ka¿dym ruchem. Posuwasz mnie
metodycznie – powoli, ale miarowo. Nagle odrywasz rêkê od moich ust.
Pieœcisz ni¹ coraz to nowe okolice mego cia³a. Szczególn¹ uwagê
poœwiêcasz moim rozko³ysanym cyckom. Potem wêdrujesz ni¿ej i ni¿ej, a¿
wreszcie zatrzymujesz siê w okolicy ³echtaczki. Teraz moja rozkosz ma
dwa Ÿród³a… Nie musisz czekaæ d³ugo na efekty. Mój krzyk tnie ciszê
nocy niczym ostrze no¿a. Twoja eksplozja po chwili dope³nia reszty.
Ogarniaj¹ mnie cudowne, niekoñcz¹ce siê dreszcze. Jestem w siódmym
niebie… (więcej…)

Wyrok w zawieszeniu, cz. 2

Ca³e moje cia³o ogarnia dr¿enie. Nie panujê nad sob¹ i roniê kilka
kropel z³otego deszczu. Odrywasz siê od swojego ulubionego zajêcia i
gdzieœ spod siebie s³yszê:
– No dalej, Mokra Cipo, nie ¿a³uj sobie.

********************************************************************** (więcej…)

Hardcorowe opowieści dla dorosłych

Hardcorowe opowieści dla dorosłych
To chyba dzia³o siê w zesz³ym roku, w wakacje. Nie mia³am za du¿o kasy, wiêc jedynym wyjœciem by³ wyjazd do ciotki na wieœ. Szczerze mówi¹c, nie bardzo mi to pasowa³o, ale chcia³am oderwaæ siê od rzeczywistoœci i trochê odetchn¹æ. Nie wiele myœl¹c spakowa³am swoje rzeczy, kilka ksi¹¿ek i wyjecha³am. Na szczêœcie lato tego roku by³o ca³kiem przyjemne, nie za ciep³e, bo nie znoszê upa³u. Nie powiem, ¿eby droga ciocia by³a zadowolona z mojego przyjazdu, bo wiadomo w wakacje ¿niwa i moc pracy w polu. A szczerze mówi¹c nie mia³am najmniejszej ochoty grzebaæ w ziemi, wiêc wymyœli³am, ¿e mam problemy z krêgos³upem i niestety nie mogê im pomóc. No i dobrze, ja chcê wypocz¹æ. To nie moja sprawa. Okolica naprawdê by³a piêkna. Du¿o zieleni, jezior, stawów. Mniam, prawdziwa uczta dla oczu. W gospodarstwie nie dzia³o siê nic ciekawego, wiêc czêsto urz¹dza³am sobie wycieczki do lasu. Od czasu do czasu opala³am siê na jakiejœ polance. I tak mija³y sennie dni. A¿ któregoœ dnia zdarzy³o siê coœ o czym d³ugo bêdê pamiêtaæ. Od rana w domu ciotki panowa³ rwetes, domownicy biegali tam i z powrotem. Nie wiedzia³am co siê dzieje wiêc, aby nie zostaæ zaprzêgniêta do jakiejœ nieciekawej roboty, udawa³am, ¿e œpiê. Kiedy ju¿ ucich³o postanowi³am wyjœæ z pokoju. Na stole w kuchni le¿a³a tylko kartka informuj¹ca, ¿e musz¹ nagle wyjechaæ na tydzieñ , bo maj¹ jak¹œ powa¿n¹ sprawê w s¹dzie i to dosyæ daleko i ¿e mogê zostaæ i zaopiekowaæ siê domem. Ha jasne, ¿e siê zaopiekujê. Nareszcie bêdê mog³a chodziæ nago po domu i robiæ co chcê. Nie wiele myœl¹c wyci¹gnê³am du¿y koc i postanowi³am siê opalaæ. Nago oczywiœcie. Koc roz³o¿y³am w ogrodzie, pod wielk¹ grusz¹. wyjê³am z torby olejek i powolutku zaczê³am smarowaæ nim ca³e cia³o. Jak szkoda, ¿e nie ma komu nasmarowaæ mi pleców…pomyœla³am. Ale przynajmniej jestem tu sama. S³oneczko zaczê³o mocniej przygrzewaæ i ani siê nie obejrza³am, a zasnê³am. Nagle ze snu wyrwa³ mnie jakiœ ha³as. Wydawa³o mi siê, ¿e ktoœ mnie obserwuje. Ale nie mia³am pewnoœci, wiêc nie zwróci³am na ten fakt wiêkszej uwagi. Napi³am siê tylko wody. Kilka ³yków nie da³o mi och³ody, wiêc pola³am ni¹ trochê piersi i brzuszek. Patrzy³am jak w kropelkach odbija siê s³oñce. Zaczê³am sobie wyobra¿aæ, ¿e jednak ktoœ mnie podgl¹da. Nawet nie macie pojêcia jak taka myœl mo¿e podkrêcaæ wyobraŸniê dziewczyny. Ze zdziwieniem stwierdzi³am, ¿e zrobi³am siê wilgotna, a moje sutki zaczynaj¹ przypominaæ owoce jagody. No ³adnie na sam¹ myœl taka reakcja? W pewnej chwili zorientowa³am siê ,¿e jednak to nie moja wyobraŸnia, tylko prawda. Zobaczy³am go… Sta³ za krzewem czarnej porzeczki. Wysoki i przystojny….Ca³kiem smakowity. A niech sobie popatrzy-pomyœla³am. Mia³am przy sobie akurat s³oiczek kandyzowanych wisienek. Wyjê³am jedn¹ i bezwstydnie zaczê³am siê ni¹ bawiæ. Rozchyli³am usta i wodzi³am po jej g³adkiej skórce jêzykiem. Wodzi³am ni¹ po twarzy, sutkach ,a jednoczeœnie pieœci³am moj¹ muszelkê. Potem zesz³am z wisienk¹ coraz ni¿ej i ni¿ej, a¿ dosz³am tam niziutko. Szeroko roz³o¿y³am nogi. Wszystko to robi³am ,oczywiœcie nie spuszczaj¹c z niego wzroku. Widzia³am ¿e podoba mu siê moja zabawa Jego oczy wiele mówi³y. Po¿¹danie ,chêæ spe³nienia. Patrzy³ , wiêc wisienka powêdrowa³a po zboczach moich ud ,a¿ natrafi³a na ni¹. Tak¹ wilgotn¹, rozpalon¹. Wodzi³am ni¹ coraz g³êbiej, a kiedy wisienka zanurzy³a siê w moich sokach, wsunê³am j¹ sobie do ust…A on dostawa³ sza³u. Choæ by³ d¿insach, widzia³am jak jego mêskoœæ pêcznieje i wype³nia szczelnie wszystkie wolne miejsca. O mój mi³y- pomyœla³am- czas na uwolnienie olbrzyma z klatki. W g³êbi ogrodu by³ zainstalowany prowizoryczny prysznic ,wiecie taka wielka beczka na stela¿u ze s³uchawk¹ prysznicow¹ na sta³e tam umocowan¹. Ogrodzony by³ rzadko ustawionymi sztachetami. Wziê³am tylko rêcznik i postanowi³am za¿yæ k¹pieli. Mia³am cich¹ nadziejê, ¿e pójdzie za mn¹. Ale nie da³am poznaæ po sobie poznaæ, ¿e wiem o jego istnieniu. Woda by³a ju¿ dobrze nagrzana, wiêc odkrêci³am zawór i z dzik¹ rozkosz¹ odda³am siê namydlaniu ca³ego cia³a. Zamknê³am oczy i w g³êbi duszy wo³a³am go ¿eby do mnie przyszed³. Kaza³ mi na siebie d³ugo czekaæ. Ale nie otwiera³am oczu. Chcia³am go troszkê oœmieliæ. Po kilku minutach, gdy myœla³am ¿e da³ sobie spokój, poczu³am jego d³oñ na mojej piersi. Mimo ¿e by³o ciep³o, przebieg³ mnie dreszcz. Ale nie z zimna…z podniecenia. Nie otworzy³am oczu , a on wêdrowa³ po moim nagim mokrym ciele, nie zapomnia³ o ¿adnym zakamarku. Pieœci³ czule ka¿dy mój punkt, ka¿dy milimetr. Nie pozosta³am mu d³u¿na i kaza³am mu siê odwróciæ do mnie plecami. Wyci¹gnê³am swoje pazurki i najpierw delikatnie drapa³am jego ramiona jego kark. Mój jêzyk tañczy³ po jego uszkach i po karku. Zacz¹³ siê wiæ z rozkoszy i chcia³ mnie pieœciæ, lecz teraz ja chcia³am mu siê odwdziêczyæ. Rozpiê³am wiêc jego spodnie i delikatnie opuœci³am gatki. Tym razem otworzy³am oczy .Sk³oni³a mnie do tego ciekawoœæ. Chcia³am obejrzeæ jego przyrodzenie. I mia³am racjê, ¿e otworzy³am oczy. By³o na co popatrzeæ i czym siê pobawiæ. Uklêk³am przed nim i wziê³am go do ust. Us³ysza³am tylko cichy jêk jaki wydoby³ siê z jego ust. Czu³am jak jest mu dobrze. Jak siê póŸniej dowiedzia³am, by³am pierwsz¹, która pieœci³a go ustami. Biedactwo. Przy³o¿y³am siê do lizania jak tylko umia³am najlepiej. Czu³am jak sztywnieje. W koñcu by³o mu tak dobrze, ¿e jego biodra zaczê³y falowaæ rytmicznie. Kocha³ siê z moimi ustami. Coraz szybciej i coraz mocniej. Nie da³am mu skoñczyæ. Przecie¿ to on mia³ siê mn¹ zaj¹æ. Pokierowa³am jego d³oñ w stronê mojej szparki. Zrozumia³… Grzeczny ch³opczyk. Po³o¿y³ rêkê na moim ramieniu i da³ mi do zrozumienia , ¿e kolej na mnie. Zni¿y³ siê i rozsun¹³ moje nogi, sam usiad³ po turecku i zacz¹³ mnie lizaæ i doda³ te¿ do tego paluszek. Najpierw delikatnie przesuwa³ jêzyczek po mojej ³echtaczce, a¿ ta zaczê³a rosn¹æ, a palec…Có¿ nie pamiêtam i do dziœ nie wiem co on nim wyczynia³, ale to by³o boskie. Kiedy zaczê³am dochodziæ ,wsta³ i za³o¿y³ moje nogi na swoje biodra i wbi³ siê mocno do samego koñca. Poczu³am przez chwilê ból ,ale to co chwilê potem ze mn¹ wyczynia³ zatar³o œlad bólu. By³ silny wiêc unosi³ mnie jak piórko. W górê i w dó³ , w górê i w dó³. A¿ zakrêci³o mi siê w g³owie. Nawet nie wiem kiedy zaczê³am krzyczeæ, to chyba zrywaj¹ce siê z drzew ptaki, uzmys³owi³y mi, ¿e po prostu siê drê. Woda ca³y czas oplata³a nasze nagie cia³a. A ja lata³am. W górê i w dó³! Aaaaaaa ju¿, ju¿ jestem blisko tak nie przestawaj -krzycza³am mu prosto do uszka. On jêcza³ jak opêtany. I w koñcu, poczu³am jak eksploduje we mnie. Gor¹ca lawa zala³a moj¹ pulsuj¹c¹ dziurkê. Mocno mnie przytuli³. Potem umyliœmy siê nawzajem.

Do dziœ nie wiem jak mia³ na imiê. Od tamtego razu nie widzia³am go. Na i musia³am siê nieŸle nask³adaæ ¿eby wyjaœniæ ciotce, dlaczego sztachety przy prysznicu s¹ po³amane. Trochê nas ponios³o. Têskniê za nim…
Sprawdz inne Hardcorowe opowieści dla dorosłych